wtorek, 27 grudnia 2011

SALE !


Poświąteczne wyprzedaże ruszyły już pełną parą :)
Przedstawiam Wam moje pierwsze łowy:

After Christmas sales have already started!
These is what I have bought.
T-shirty Stradivarius. Żałuję,że wpadłam tam tak późno :)
Po 11 już nie było rozmiarówek ze wszystkiego co sobie upatrzyłam.

T-shirts are from Stradivarius. I regret that I dropped in there so late :)
I was there about 11 am and I barely could find clothes in my size!
Definitely, I will change the tactics next year ;)


T-shirty z kotem i psem 29,90; w paski 19,90
 cat and dog t-shirts 29.90, striped one 19,90

Kupiłam też pare potrzebnych drobiazgów już w regularnej cenie
I also bought a few things which I needed  in the regular price.

Sól i chlapa na chodnikach zdecydowanie nie sprzyjają żadnym skórzanym butom,na ratunek klasyczna pasta kiwi i poręczna mała szczoteczka z CCC.
A na kłaczki na ubraniach najlepsza jest rolka z taśmą :) Ja swoją kupiłam w Rossmanie.

Salt and slush on the sidewalks aren't good to any leather shoes, to rescue my favourite I bought the classic kiwi shoe polish and a handy little brush from the CCC.

And the roll of tape from Rossmann to move away all the fluff from my clothes.

Na koniec ulubione cienie,które po raz kolejny całkowicie zużyłam.
Dopiero w domu zobaczyłam,że Pani wrzuciła mi do torebeczki też aplikatory :)
Akurat mi się kończą !

A jak Wam się udały zakupy? :)
Buszujecie na początku wtyprzedaży,czy nie stracza Wam cierpliwości do przepychania się między wieszakami i stania w kolejkach?

Finally my favourite shadows.
Only at home I've noticed that the shop assistant gave me applicators for free.

Do you like sales?
Are you patient enough to wait in these long queues and to choose things in the crowd ?

poniedziałek, 26 grudnia 2011

Świątecznie

Dziś cieszę się jeszcze światecznym lenistwem...
i z tego co znalazłam pod choinką :)

Zawartość torebek była wcześniej upatrzonym i zmierzonym zakupem,który Mikołaj sfinansował :)
Zachęcam serdecznie do przełamania wszelkich oporów i  skorzystania z pomocy wcześniej szkolonych w tym zakresie pracowników sklepów z bielizną.,naprawdę warto powierzyć się czasem w cudze rece w kwestii doboru własciwej bielizny.
Z kolei książka była totalną niespodzianką.
Do tej pory nie przepadałam za wszelkiego typu poradnikami z serii jak żyć żeby było nam dobrze.
Ta książka bardzo miło mnie zaskakuje.

Czyta się ją naprawdę lekko i przyjemnie.
A ja jestem typem czytelnika,którego ksiażka musi pochłonąć od pierwszych stron...
w innym wypadku szybko się zniechęcam i nie poświecam jej już więcej czasu.
Ksiażka otwiera trochę oczy...
żeby bardziej skoncentrować sie na sobie,a nie na mężczyźnie. Nie znajdziemy tutaj kobiety umęczonej życiem,biorącej na swoje barki wszystko żeby tylko jej mężczyźnie było dobrze.
Czekajacej na telefon,ciągle dostosowujacej się do jego planów,sprzątajacej,stojącej przy garach żeby mu dogodzić...i wgłębi duszy zakompleksionej,bo on nie docenia tego jak powinien...a jeszcze ogląda się za innymi.
Uczy szacunku do samej siebie i poczucia własnej wartości.
I nie odnoszę po niej wrazenia,że jest to ksiażka feministyczna.
Szczerze mimo tego,że słyszlam o niej wiele pochlebnych opinii nie liczyłam na to,że mnie czymś zaskoczy.
No nic wracam pod swój ciepły koc do lektury,bo naprawdę wciąga!
Reszcie prezentów pomogę zmaterializować się jutro na pierwszych poświatecznych wyprzedazach :)
Dziękuję Mikołaju!

A Wy co znalazłyscie pod choinką?
:)